Prawo do Miasta broni rowerzystów. Przed policją

Stowarzyszenie, którego dużą grupę stanowią zapaleni cykliści, postanowiło napisać do policji, a konkretnie do naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego, list otwarty. Podczas posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego naczelnik oznajmił, że policja drogowa zamierza bardziej „zainteresować się” rowerzystami i „bliżej im się przyjrzeć”. To zaniepokoiło stowarzyszenie…

Działacze stowarzyszenia obecni na posiedzeniu uważają, że policja nie jest do rowerzystów nastawiona przychylnie i znacznie chętniej ich karze niż kierowców. A to przecież samochody stanowią zdecydowanie większy problem w Poznaniu.

– Rower obecnie dla kilku procent przemieszczających się po mieście poznaniaków w każdym niemal wieku stanowi narzędzie codziennej, komunikacji, na równi z innymi środkami transportu – uważa Lech Mergler z Prawa do Miasta. – Nie ma żadnego powodu, żeby traktować go gorzej, łącznie z rowerzystami, których jest i będzie coraz więcej i więcej. Dlatego występujemy do Policji z pytaniem, co ma zamiar zrobić dla warunków jazdy i bezpieczeństwa rowerzystów w perspektywie zdecydowanie rosnącej ich liczby, czy ma jakiś strategiczny plan w tej sprawie – poza łajaniem i karaniem mandatami?

Stowarzyszenie doskonale zna temat, nie tylko teoretycznie, ale i z praktyki: większość jego członków i członkiń jeździ rowerami, stale też podejmują działania na rzecz transportu zrównoważonego, choćby domagając się dróg rowerowych w planach miejscowych. Dlatego postanowili wystąpić do Wydziału Ruchu Drogowego o publiczne spotkanie w tej sprawie, by przekazać policjantom nie tylko swój punkt widzenia, ale też swoją wiedzę na ten temat, doświadczenia oraz potrzeby.

Oto treść listu:

Szanowny Panie Naczelniku,
Na posiedzeniu Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego Rady Miasta Poznania 2 kwietnia br. przedstawił Pan zamierzenia Policji drogowej w Poznaniu wobec rowerzystów. Wg relacji medialnych i bezpośrednich z posiedzenia, Policja drogowa zamierza bardziej „zainteresować się” rowerzystami i „bliżej im się przyjrzeć”. Jesteśmy organizacją miejską, skupiającą wielu rowerzystów, ale większość z nas uczestniczy w ruchu drogowym także jako kierowcy samochodów. I piesi. Współpracujemy z innymi organizacjami reprezentującymi rowerzystów i wnosimy wkład w rozwiązania korzystne dla transportu zrównoważonego, w tym rowerowego, np. konsultując pod tym względem plany miejscowe.

Cieszy nas uwaga, jaką Policja drogowa zamierza zwrócić na rowerzystów. Jesteśmy na jezdni najsłabszymi, najbardziej bezbronnymi uczestnikami ruchu drogowego, jednocześnie najmniej uciążliwymi (zajmujemy najmniej miejsca w ruchu i na postoju, nie hałasujemy, nie trujemy spalinami, przemieszczamy się najwolniej) oraz całkowicie niegroźnymi dla innych użytkowników obecnych na jezdni. Troska Policji o nasze bezpieczeństwo i znośne warunki jazdy to dla nas sprawa życia i śmierci.

Troska Policji ważna jest już teraz, bo jeździ się po Poznaniu trudno i niebezpiecznie. Ale będzie coraz ważniejsza, gdyż rowerzystów w Poznaniu gwałtownie przybywa. W ciągu kilku lat na ulicach pojawi się dwu-trzykrotnie więcej rowerów. Rowery są już codziennym środkiem komunikacji dla kilku procent użytkowników dróg w mieście, a będą wkrótce pewnie dla kilkunastu procent. I jest to zgodne z polityką rozwoju transportu zrównoważonego w Poznaniu, przez nią pożądane: dzięki większej liczbie rowerów, będzie jeździć mniej samochodów, a pozostałe będą mieć więcej miejsca..

Co na to Policja drogowa? Czy Policja dysponuje strategicznym planem zapewnienia bezpieczeństwa i znośnych warunków jazdy tak dużej liczbie rowerzystów? Chcielibyśmy go poznać, a jeśli jeszcze go nie ma, chcielibyśmy, jako społecznie zorganizowani praktycy-użytkownicy, mieć wpływ na jego treść i ustalenia.
Pewne bowiem opinie i działania Policji drogowej wydają się wynikać z braku zrozumienia dla rzeczywistej sytuacji rowerzystów na jezdni, dla zagrożeń i niebezpieczeństw na jakie jesteśmy narażeni oraz dla naszych najważniejszych potrzeb. Permanentny brak zrozumienia widać przede wszystkim w działaniach służb miejskich, które odpowiedzialne są za kształtowanie infrastruktury dla ruchu rowerowego, a wpływ policji na te służby jest na pewno większy niż organizacji społecznych. Brak lub niedostatki infrastruktury utrudniają bowiem rowerzystom bezpieczną i niekłopotliwą jazdę, przyczyniając się do konfliktów na drogach i zagrożeń bezpieczeństwa, przede wszystkim samych rowerzystów. Odpowiednia infrastruktura rowerowa przyczynia się także do wzrostu komfortu jazdy samochodem, bo im lepsze warunki jazdy rowerami, tym więcej ludzi nim jeździ, a nie samochodami.

Podstawowe problemy rowerzystów, które Policja niezbyt rozumie i nietrafnie na nie reaguje, to między innymi:

● Jazda po chodniku, niekiedy „obok” przepisów, wynika z troski o życie, normalnego strachu przed ogromnymi zagrożeniami na jezdni, gdy brakuje jakichkolwiek traktów dla rowerów, przy wielkim natężeniu ruchu samochodowego.  

● Jadąc po jezdni jesteśmy także bardzo często obiektem solidarnej agresji kierowców, bo przy braku dróg rowerowych i dużym natężeniu ruchu, utrudniającym wyprzedzanie, spowalniamy tempo jazdy samochodów. Wtedy słyszymy standardowo „spierdalaj chu… (piz…o) na chodnik”! Co Policja na to?

● Policja (i Straż miejska) nierówno (niesprawiedliwie) traktuje rowerzystów i kierowców samochodów, na masową skalę tolerując wykroczenia tych drugich, co wielokrotnie było publicznie dokumentowane. Dlaczego tak się dzieje, poza przypuszczeniem, że Policja (i Straż) „trzyma” z kierowcami, traktując rowerzystów jako utrudnienie dla „normalnego” ruchu „normalnych” pojazdów?

● Przykładowo – o wiele bardziej niż nieliczni rowerzyści zatruwa pieszym życie nieprzepisowe, masowe parkowanie samochodów na chodnikach w sposób utrudniający przejście – bez pozostawienia 1,5 metra szerokości wolnego miejsca. To codziennie setki, tysiące sytuacji, na które Policja w ogóle nie reaguje. DLACZEGO? Czy uznaje domyślnie, że kierowcy mają rację, bo „gdzieś parkować muszą”, wbrew prawu?

● Zatrzymywanie się i parkowanie zdarza się także na drogach rowerowych, również funkcjonariuszom policji w oznakowanych radiowozach. Dlaczego, skąd tak ostentacyjne lekceważenie prawa i rowerzystów?

● Także kierowcy często nie rozumieją, że kontrapas jest przeznaczony dla ruchu rowerzystów tylko w jedną stronę i zachowują się agresywnie wobec kierujących rowerem jadącym poprawnie po jezdni, kiedy nie mogą go wyprzedzić.

● Kierowcy bardzo często otwierają od środka drzwi samochodów  nie sprawdzając, czy nie nadjeżdża rower, „przyciskany” w tłoku do parkujących równolegle samochodów. To bardzo niebezpieczne!

● Nadmierna prędkość i zbyt bliskie wyprzedzanie to groźne, ale bardzo częste wykroczenia kierowców.

● Fatalny stan jakości poznańskich dróg – zarówno tych po których poruszają się wspólnie auta i rowery jak i samych dróg rowowych. Rowerzysta w świetle przepisów zobowiązany jest do poruszania się jak najbliżej prawej krawędzi jezdni – a w tym pasie drogi są najbardziej zdewastowane – pozapadane studzienki kanalizacyjne, dziury, popękana nawierzchnia, wszystko często przez kilka dni po deszczu pozalewane wodą. Każde z takich miejsc może być śmiertelną pułapką dla rowerzysty.

● Złe projekty, technologie i jakość wykonywanych nowych dróg rowowych. Najprawdopodobniej w Poznaniu nie wykonano do tej pory ani jednej drogi rowerowej z tzw. prymatem nawierzchni – a więc bez przerywania nawierzchni drogi rowerowej w obrębie wjazdów na posesje i przy mniej ruchliwych skrzyżowaniach. Rozwiązania taki stosowane są na całym świecie skutecznie podnosząc bezpieczeństwo rowerzystów poruszających się po drogach rowerowych. Kilkucentymetrowej wysokości krawężniki pozostawione na skrzyżowaniach to kolejne zagrożenie dla rowerzystów.

● Całkowity brak priorytetów dla rowerzystów i pieszych na przejazdach/przejściach z sygnalizacją świetlną. Jest to całkowicie niezgodne z poznańską polityką transportową, rowerzyści i piesi potrzebują nierzadko 5-8 minut aby przedostać się z jednego punktu skrzyżowania na drugie. Dodatkowo zarządca drogi wymaga od nas wciśnięcia przycisku – te często nie działają lub nie reagują prawidłowo na sygnał – zielone światło dla rowerzystów i pieszych włącza się dopiero po kilku cyklach. Efekt takiego wykluczenia na drodze jest łatwy do przewidzenia – rowerzyści i piesi przestają po prostu zwracać uwagę na sygnalizację na skrzyżowaniach.

● Mamy głębokie przeświadczenie graniczące z pewnością, że Policja nie prowadzi (lub robi to w niewystarczający sposób) kontroli prędkości w śródmieściu czy też innych rejonach miasta, gdzie obowiązują ograniczenia prędkości poniżej 50 km/h – a jak wynika z naszych obserwacji, na takich drogach dochodzi niezwykle często do  przekraczania dopuszczalnej prędkości przez kierowców.

Co Policja zamierza zrobić w tych, i innych, sprawach? Czy można by uruchomić jakąś linię telefoniczną, żeby Policja drogowa dowiadywała się o tego rodzaju sytuacjach i skutecznie reagowała, korzystając także np. z zaangażowania mediów?

Przede wszystkim jednak stawiamy jeszcze raz pytanie: czy poza pouczaniem i karaniem rowerzystów mandatami Policja drogowa w Poznaniu ma jakiś całościowy plan, i jaki, zagwarantowania bezpieczeństwa i elementarnej wygody jazdy rowerzystom na poznańskich jezdniach, wobec perspektywy znaczącego wzrostu liczby rowerzystów w krótkim czasie?
Prosimy o spotkanie w tej sprawie kierownictwa Policji drogowej w Poznaniu z organizacjami, które zabiegają o cywilizowane warunki dla ruchu rowerowego w Poznaniu.

Ubolewamy, że rowerzyści niekiedy nie przestrzegają niektórych przepisów, nie solidaryzujemy się z nimi, ale zwykle zasadnie chronią w ten sposób życie, bo nie mają innego wyjścia. Co ma zrobić matka z dzieckiem na rowerowym krzesełku, jadąc np. ul. Głogowską? Przecież rowerzysta nie ma żadnych szans w kolizji z samochodem! Czy ona ma kupić sobie samochód, jeszcze jeden na ulicach?

Z wyrazami szacunku
Za zarząd Stowarzyszenia Prawo do Miasta