Guma, klasy, kapsle – czyli w co można grać na Łazarzu?

Mieszkańcy Łazarza postanowili przypomnieć sobie i pokazać swoim dzieciom, jakie zabawy królowały kiedyś na podwórkach. Choć pomysł był absolutnie spontaniczny i dość niezorganizowany, to jednak spotkał się ze znakomitym przyjęciem, co zaowocowało świetną frekwencją.

Obecnie dzieciaki spędzają dużo czasu przed ekranami komputerów czy telewizorów – ale to nie oznacza, że nie skorzystają z alternatywnych sposobów spędzania wolnego czasu, jeżeli takie im się zaproponuje. Propozycja takiej alternatywy pojawiła się na facebookowym profilu Nieformalnej Grupy Łazarskiej.

– Tak jak ludzie się umawiają na bieganie, tak my się umówiliśmy na granie. Chodziło o to, żeby się spotkać, bo my w zasadzie się nie znamy, jedynie w tej przestrzeni wirtualnej – opowiada Roman Modrzyński, pomysłodawca spotkania, które zyskało nazwę „Gry Uliczne”. – Jest okazja, żeby się poznać, porozmawiać, zaprosić rodzinę. Nie ma ani organizatora, ani godzin trwania. Hasło zostało rzucone, ludzie przyszli, miejmy nadzieję, że kiedyś powtórzymy to, może zrobimy jakiś turniej. Najważniejsze, żeby ludzie chcieli się spotykać i bawić się ze sobą, bez jakiegoś drugiego dna.

„Ludzie przyszli” to trochę mało powiedziane – w niedzielne południe przy wejściu do odkrytej pływalni w parku Kasprowicza (to tam właśnie grano w gry) pojawiło się mnóstwo mieszkańców Łazarza. Było ich tak wielu, że nawet pomysłodawcy byli zaskoczeni – żartowali nawet, że zapewne wkrótce pojawi się policja lub straż miejska z pytaniem, co to za zgromadzenie.

Mundurowych jednak nie było, była za to świetna atmosfera i wspólna zabawa.
– Trudno powiedzieć skąd taki sukces – zastanawiał się Roman Modrzyński. – Może brak jest takich inicjatyw, jest jakaś gonitwa za pracą, pieniędzmi… a to jest takie oderwanie się troszeczkę od tego, no i też przypomnienie sobie, jakie były gry, ale też nauka dzieci. Przedział wieku jest imponujący, od maleńkich po najstarszych. Przed chwilą przyszedł pan, pytał się o sztekla, ja szczerze mówiąc nie pamiętam, jak się w to grało, ale ten pan powiedział, że przypomni nam kiedyś.

Członkowie grupy już zastanawiają się, kiedy zorganizować następne wspólne granie i w co wówczas grać – bo przecież można grać nie tylko w gumę, klasy czy kapsle. Wśród propozycji są m.in. dwa ognie i gra w palanta.