Budynek tzw. lokomotywowni wachlarzowej powstał na Łazarzu na przełomie XIX i XXw wieku. Do lat 90-tych był użytkowany przez Polskie Koleje Państwowe. Od blisko dziesięciu lat parozownia stała opuszczona i przeznaczona do rozbiórki. Jesienią 2015 roku obiekt wydzierżawił Teatr „Z głową w chmurach”.
– Jak mamy występy w teatrach czy w operze, spotykamy się często z takim problemem, że nie możemy w pełni pokazać swoich umiejętności, pojawią się problemy związane z tym, że czegoś nie możemy podczepić, podwiesić. W tej przestrzeni możemy tak wszystko zaplanować, by wyglądąło to naprawdę atrakcyjnie – mówi Tomasz Rodak, założyciel Teatru „Z głową w chmurach”. – Będzie to pierwsza stała i tak duża scena teatru akrobatycznego w Polsce i jedna z nielicznych w Europie.
Koncepcja architektoniczna zakłada stworzenie w budynku dawnej parowozowni szkoły akrobatycznej (obecnie szkoła funkcjonuje w budynku przy ul. Mansfelda na Jeżycach), siedziby teatru „Z głową w chmurach”, parku trampolin oraz sali widowiskowej z widownią na blisko 500 osób.
– Wyrośliśmy z teatru ulicznego i taka surowa przestrzeń nie jest nam obca. Teraz jest to ruina, gdzie nie możemy wchodzić, bo wszystko może spaść nam na głowę, ale chcemy ją wyremontować i tchnąć nowe życie, nowe funkcje użytkowe w to piękne miejsce. Ten projekt jest na tyle atrakcyjny, że już mamy zainteresowanie sponsorów i mamy nadzieję, że na początku przyszłego roku ruszymy z budową – wyjaśnia Tomasz Rodak.
Pierwszym akcentem obecności Teatru „Z głową w chmurach” w starym budynku będzie spektakl, który odbędzie się 2 kwietnia 2016 o godz. 20.30. Specjalnie na sobotni spektakl o godz. 20.10 z Dworca Letniego wyruszy szynobus, który przywiezie gości bezpośrednio pod scenę.
– Podczas pierwszego spotkania z publicznością będziemy opowiadać historię naszego teatru wpisanego w dzieje parowozowni, będziemy po kolei otwierać bramy i przedstawiać naszą historę, to co działo się w teatrze, który został założony w 2007 roku. Przede wszystkim pokażemy bardzo dużo elementów akrobatyki, będą szczudła, również szczudła skaczące, będą akrobaci na pneumatycznej ścieżce, będzie taniec na szarfach, balet i teatr – mówi Tomasz Rodak. – Wszystko pokażemy przed bramami, a widownię postawimy na obrotnicy i z tego miejsca publiczność będzie mogła podziwiać spektakl. Ilość miejsc jest bardzo ograniczona i na obrotnicy, gdzie będzie można dobrze widzieć nasze poczynania, zmieści się maksymalnie 200 osób.
Ze względów bezpieczeństwa – budynek jest w fatalnym stanie technicznym – tylko wąska grupa osób będzie mogła obejrzeć sobotni spektakl. Tomasz Rodak obiecuje jednak, że jeżeli wszystko pójdzie dobrze to kolejne spektakle będą organizowane dla szerszej publiczności.
– Pierwszy spektakl zrobiliśmy zamknięty, żeby zdobyć doświadczenie jak dobrze możemy wykorzystać to miejsce i dobrze się prezentować. Zaprosiliśmy tych wszystkich, z którymi współpracujemy i rozmawiamy o projekcie – wyjaśnia. – Po pierwszym artykule w jednej z poznańskich gazet zostaliśmy zasypani mailami i telefonami widzów, którzy chcieliby zobaczyć spektakl. Możemy obiecać, że maksymalnie w przeciągu miesiąca będziemy wystawiać następne spektakle dla mieszkańców Poznania.






