Pacjentka z objawami koronawirusa w Wielkopolskim szpitalu. Czekała na wynik 88 godzin.

Od paru godzin w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, które ma już ponad 1,6 mln odtworzeń. To nagranie zrobiła pacjentka Krotoszyńskiego szpitala. Nagrała jako przestrogę przed informacjami, jakie pojawiają się w Polskich mediach, informacje o braku koronawirusa na terenie Polski. Pacjentka trafiła do szpitala z wszystkimi objawami choroby, trzy tygodnie temu wróciła z północnych Włoch, ale do dziś nie otrzymała wyników na obecność wirusa w organizmie.

Anna Morawska trafiła do izolatki po tym, jak wróciła do Polski po pobycie m.in. w USA i we Włoszech. Miała trudności z oddychaniem, ból mięśni i kaszel – objawy mogące świadczyć o koronawirusie. Internista skierował ją na izbę przyjęć. Gdy pojawiło się podejrzenie koronawirusa, została natychmiast odizolowana.

Jak powiedziała pani Anna,

w tamtym momencie utrzymanie przytomności wydawało jej się nadludzkim wysiłkiem. Przeleżałam dwie godziny na kozetce, w kurtce, łapiąc każdy oddech. Co robił wtedy szpital? Stosował się do procedur wyznaczonych przez “górę”, za co absolutnie ich nie winię

powiedziała.

Kobieta powinna trafić do szpitala zakaźnego w Kaliszu lub Poznaniu, jednak żadna placówka nie chciała przyjąć pacjentki. Lekarze przeprowadzili więc badania w kierunku grypy. Wynik okazał się ujemny, wzrosło więc podejrzenie obecności koronawirusa. Następnie postanowiono, że próbki na okoliczność koronawirusa zostaną pobrane na miejscu, w Krotoszynie, i wysłane do laboratorium w Warszawie.

Była to już godz. 13-14. Laboratorium w Warszawie pracowało od 7 do 15. Tacy jesteśmy w mediach przygotowani, całodobowa infolinia, kursy mycia rąk, ale próbki do 15. Koronawirus od 15 ma wolne, spędza czas z rodziną

mówi Pani Anna

Ile osób mogła by zarazić osoba, która właśnie wróciła z terenu objętego kwarantanną a na wynik trzeba czekać 88 godzin?

Minęła środa, czwartek – wyników brak. Piątek – nie. Dzisiaj jest sobota, a ja jestem zamknięta w izolatce na paru metrach kwadratowych. Kto walczy o wynik? Lekarze z krotoszyńskiego szpitala – wyjaśniła. – Lekarz dzwoni do Warszawy paręnaście razy dziennie od środy. Ale któż by odebrał w laboratorium w Warszawie w sprawie jakiegoś koronawirusa? A gdy już odebrali, to mieli czelność powiedzieć lekarzowi, żeby do nich nie wydzwaniał, ponieważ wyników nie ma

Stwierdziła Pani Anna 

Wyniki badań otrzymała już po publikacji nagrania – koronawirusa nie stwierdzono. Czas potrzebny na uzyskanie wyniku wyniósł jednak aż 88 godz.