Roman Szkudlarek i jego ogromna kolekcja harmonijek

Roman Szkudlarek w naszym studio opowiedział o… niesamowitych harmonijkach, które kolekcjonuje już od wielu lat.

Jego przygoda z tymi niesamowitymi instrumentami zaczęła się od przypadkowo usłyszanej melodii w okolicach Warty. Dla 6-letniego wówczas chłopca było to wydarzenie, które mocno zapadło mu w pamięć i w znaczący sposób wpłynęło na jego życie.

Wiedza naszego gościa z zakresu harmonijek jest imponująca. Pragnie on zarażać młodych ludzi miłością do tego małego, skromnego instrumentu, który możemy zabrać ze sobą właściwie wszędzie.

Roman Szkudlarek do naszego studia przyniósł część swojej kolekcji. Mogliśmy obejrzeć między innymi harmonijki produkowane w różnych zakątkach Polski, ale też takie, które przyjechały do nas z zagranicy.

Wiedza naszego gościa z zakresu tego instrumentu jest imponująca. W swojej kolekcji potrafi ze szczegółami opisać każdy egzemplarz, a żaden szczegół nie umyka jego uwadze.

Podczas rozmowy krótko przybliżył nam historię tego instrumentu. Okazuje się, że wbrew powszechnemu przekonaniu, jego początki nie sięgają Chin, a Niemiec.

Harmonijka powstała na terenie Niemiec, konkretnie w Berlinie. Wymyślił ją 16-letni chłopak Christian Ludwig Bushmann pod nieobecność ojca, skonstruował i wymyślił harmonijkę pod tytułem Aura i ona jest jak gdyby podobna w założeniu, ponieważ miała jeden ustnik, piętnaście dźwięków i dziesięciocentymetrowy odcinek blachy.

Bushmann, nie mając pojęcia czy jego pomysł się przyjmie, zdecydował się na wyprodukowanie towaru, ale tylko w 11 sztukach. Ciekawostką jest fakt, że jedna z tych sztuk drogą rzeczną szypr trafiła do Wiednia i tak właśnie najczęściej niosła się historia harmonijki.

W rozmowie z Piotrem Szulcem opowiedział też o tym, czy któraś z wnuczek planuje pójść w jego ślady i i jak jego towarzyszka życia odnajduję się w tym nietuzinkowym zainteresowaniu.