Zbrodnia, która wstrząsnęła Polską. Mija 29 lat od zabójstwa Afrodyty – córki Eleni

Żaden rodzic nie dopuszcza do swojej myśli śmierci własnego dziecka. Jednak, w 1993 roku, ta tragedia dotknęła lubianą polską piosenkarkę związaną z Poznaniem, znaną publiczności jako Eleni. Jej córka, Afrodyta, w wieku zaledwie 17 lat, została zastrzelona przez swojego wówczas byłego partnera. Po latach, Eleni wybaczyła mordercy swojej jedynej córki. Dlaczego?

 

Eleni, a właściwie Helena Tzoka, to polska piosenkarka o greckich korzeniach, która w latach 80. i 90. XX wieku zdobyła serca polskiej publiczności. Pełna sukcesów kariera solowa nie wpłynęła na życie prywatne artystki. Wzięła ślub z Fotisem Tzoka, a następnie urodziła córkę – Afrodytę, która była oczkiem w głowie rodziców.

Dziewczyna charakteryzowała się wyjątkową urodą – kruczoczarny kolor włosów i duże, ciemne oczy z czasem zaczęły przyciągać wzrok rówieśników. Jako 13-latka poznała, starszego od niej o 4 lata, Piotra G. Eleni dobrze znała chłopaka oraz jego rodzinę. Para często się widywała, zarówno w domu rodzinnym Afrodyty, jak i jej chłopaka. Ich związek trwał 4 lata, jednak psuł się już na samym początku – kiedy to młoda dziewczyna postanowiła rozpocząć naukę w liceum plastycznym, natomiast jej ukochany – całkowicie przerwał edukację, rezygnując ze szkoły zawodowej.

Piotr był niezwykle zaborczy, traktując Afrodytę jak własność. Kontrolował jej życie i ograniczał spotkania z przyjaciółmi. Niejednokrotnie dziewczyna żaliła się, że ten związek nie skończy się dobrze, jednak jej uczucie do chłopaka było silniejsze. Była bardzo zagubiona. Nie słuchała przy tym rad matki, która starała się przekonać córkę, że to uczucie nie jest dla niej dobre. Było to powodem ich licznych kłótni.

Jesienią 1993 roku, mając 17 lat, Afrodyta postanowiła zakończyć związek z Piotrem. Zmiana w zachowaniu dziewczyny była widoczna niemalże od razu – stała się bardziej promienna i rozmowna. Nabrała chęci do życia. Zniknięcie Piotra było zatem nowym i zdecydowanie lepszym rozdziałem w jej życiu.

Radość nie trwała jednak długo. Nikt nie spodziewał się, że niespełna kilka miesięcy później wydarzy się prawdziwa tragedia. W styczniu 1994 roku Afrodyta, jak zwykle, przygotowywała się do wyjścia do szkoły. Po lekcjach miała udać się do koleżanki. Nigdy tam jednak nie dotarła. Dlaczego?

Wychodząc z zajęć, zobaczyła w pobliżu budynku auto, a w nim – Piotra. Przyjechał ze swoją nową dziewczyną i błagał Afrodytę o chwilę rozmowy. Ta, po namowie, zgodziła się wsiąść do auta. Odwagi dodała jej obecność wspomnianej dziewczyny. Nie sądziła wtedy, ze ta niepozorna podróż przerodzi się w prawdziwy dramat.

Tego dnia Eleni wiedziała, że jej córka planuje wrócić później niż zwykle, dlatego początkowo późna godzina i nieobecność dziewczyny w domu, nie wzbudziły jej podejrzeń. Jednak Afrodyta, zamiast spędzać czas z koleżanką, została wywieziona z dala od miasta – blisko 80 km od Poznania – dokładniej do Przybrodzina, w okolicach Jeziora Powidzkiego, gdzie wcześniej często przebywała razem z Piotrem. Po dotarciu na miejsce, obydwoje wysiedli z auta, aby porozmawiać. Nieznajoma dziewczyna pozostała jednak w aucie.

Po niespełna dwóch godzinach piosenkarka otrzymała telefon, w którym zażądano od niej okupu. Przerażona, od razu powiadomiła policję i zadzwoniła do matki Piotra. Potwierdziła ona, że widziała go jedynie przez chwilę w towarzystwie Afrodyty, jednak udali się oni w dalszą podróż.

Od początku podejrzewano, ze to właśnie mężczyzna stoi za uprowadzeniem i żądaniem okupu.

Kiedy policja szukała śladów – dziewczyna już nie żyła. Jak do tego doszło?

Podczas rozmowy byłej pary, okazało się, że mężczyzna posiada broń. Kazał on młodej dziewczynie zastrzelić się. Kiedy ta przerażona usiłowała uciec, były ukochany najpierw wycelował bronią w jej w skroń, by następnie wykonać strzał prosto w serce. Ciało Afrodyty ukrył, a sam odjechał wraz z czekającą na niego dziewczyną. Telefon z żądaniem okupu miał odwlec w czasie podejrzenia o morderstwo.

Mężczyznę zatrzymano dzień później, 21 stycznia 1994, i przedstawiono mu zarzuty. Z początku nie przyznawał się on do winy. Twierdził, że pojechał z niedawną ukochaną do Przybrodzina, jednak ta obraziła się i wysiadła z auta. Kilkukrotnie zmieniał składane zeznania – mówiąc nawet, że dziewczyna zastrzeliła się przez przypadek, a kolejny strzał oddał wyłącznie, by ta się nie męczyła. Inna wersja wskazywała, że wspólnie planowali śmierć samobójczą, jednak gdy mężczyzna zobaczył martwą Afrodytę – spanikował i zrezygnował.

Z racji, że mężczyzna nie przyznawał się wtedy do zabójstwa – 22 stycznia w mediach ogłoszono zaginięcie dziewczyny. Do końca wierzono, ze zostanie ona odnaleziona cała i zdrowa. Jednak niewiele później Piotr przyznał się do zabicia Afrodyty, a po trzech dniach w Przybrodzinie znaleziono jej ciało przykryte igliwiem.

Wraz z końcem maja 1995 roku, w Sądzie Wojewódzkim w Poznaniu, Piotr G. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności, co wówczas uznawano za najwyższy wyraz kary. Prokurator posiłkowy był zaskoczony postawą oskarżonego, który nie okazywał skruchy.

W licznych wywiadach Eleni opowiadała o tym, jak czuła się po stracie jedynej córki. Każdej nocy zażywała środki nasenne. Jej świat zawalił się. Jednak po upływie miesiąca postanowiła na nowo poukładać swoje życie i nauczyć się radzić sobie z bólem. Szczególnie ważna dla piosenkarki okazała się modlitwa oraz pojednanie z Bogiem.

Jak skończyła się ta dramatyczna historia? Eleni przebaczyła mordercy swojej córki. Jak uznała – „przebaczyć znaczy zapomnieć”. Wiele lat po tragedii skontaktowała się z Piotrem. Pobyt w więzieniu sprawił, że spokorniał i szczerze zaczął żałować swojego czynu. Kobieta poprosiła go by ten, uczył się, zdobył zawód, ale przede wszystkim był dobrym człowiekiem. Pozwoliło to jej pogodzić się z minionymi wydarzeniami oraz zacząć żyć bez negatywnych emocji.

Okazuje się, że Piotr G. w 2015 roku przedterminowo opuścił więzienie, choć jego kara powinna zakończyć się dopiero 4 lata później – w 2019 roku. Według strony internetowej slupca.pl, mężczyzna do 23 stycznia 2023 r. pozostaje pod dozorem kuratora sądowego. Według niektórych doniesień medialnych, Piotr G. rozpoczął nowe życie, pod całkiem nowym nazwiskiem.

Choć minęło 28 lat od śmierci Afrodyty, jej pokój w rodzinnym domu, wciąż pozostaje bez zmian. W wolnych chwilach Eleni przesiaduje w nim i wspomina swoją ukochaną córkę, która jak sama podkreśla – niezmiennie jest obecna w jej życiu.

Ta historia wstrząsnęła całą Polską. Czy do tragedii musiało dojść? Na to pytanie do dziś nikt nie zna odpowiedzi. Jednak siła Eleni, jako matki, która po stracie dziecka, była w stanie wybaczyć oprawcy, jest zdecydowanie godna podziwu. Nie każdy byłby w stanie zdobyć się na taki ruch.