– „Przede wszystkim bierzemy udział w konkursie Europejskiej Agencji Kosmicznej o nazwie CANSAT. Jest to konkurs, który polega na zbudowaniu miniaturowego satelity o wymiarach puszki po napoju” – wyjaśnił Eryk Frąckowiak, prezentując w studiu pierwszy prototyp urządzenia.
Zadanie nie ogranicza się wyłącznie do skonstruowania urządzenia. Projekt rozłożony jest na etapy – od koncepcji, przez szczegółowe raporty techniczne, aż po gotowy model zdolny do realizacji misji.
– „Pierwszy raport wysłaliśmy w połowie października. Musieliśmy pokazać nasz wstępny pomysł na realizację całego projektu” – tłumaczył lider zespołu.
Finalnym celem jest stworzenie w pełni funkcjonalnego minisatelity, który zmieści się w standardowej puszce. Wewnątrz muszą znaleźć się wszystkie systemy – elektronika, zasilanie, moduły pomiarowe i komunikacyjne.
Choć brzmi to jak zadanie dla studentów politechniki, członkowie EYBERS mają zaledwie 17–18 lat.
– „Nikt z nas nie miał zbytnio wiedzy, zanim podeszliśmy do tego konkursu. Raczej takie zainteresowanie i pasję. No i przede wszystkim chęć poznania nowego tematu” – przyznał Eryk.
Zespół sześciu uczniów pochodzi z czterech różnych poznańskich szkół, co czyni ich inicjatywę jeszcze bardziej wyjątkową.
– „Zazwyczaj zespół biorący udział w tym konkursie to jest jedna szkoła pod opieką nauczyciela fizyki, a my jesteśmy zlepkiem ludzi z różnych szkół” – mówił lider.
Jak podkreślił, choć to logistyczne wyzwanie, daje im również przewagę w postaci różnorodnych kompetencji.
Młodzi konstruktorzy nie działają jednak sami. Ich mentorem jest profesor z Politechniki Poznańskiej, który wspiera ich merytorycznie na kolejnych etapach projektu.
– „Spotkaliśmy się z otwartością i to nas zachęciło do wychodzenia ze strefy komfortu” – zaznaczył Frąckowiak.
Podczas finałów krajowych minisatelita zostanie wyniesiony na wysokość około 2–2,5 kilometra. Jego podstawowym zadaniem będzie pomiar temperatury i ciśnienia atmosferycznego oraz przesyłanie danych drogą radiową do stacji naziemnej.
– „Te dane muszą być wysłane drogą radiową do stacji naziemnej, czyli tak naprawdę do naszego laptopa. Potem po finałach przeanalizujemy je i wyciągniemy wnioski” – wyjaśnił jeden z członków zespołu.
Jeszcze bardziej ambitna jest misja dodatkowa, którą EYBERS wybrali samodzielnie. Zespół chce wykrywać miony – cząstki powstające w wyniku oddziaływania promieniowania kosmicznego z atmosferą ziemską.
– „To są cząstki, które wpadają do nas przez atmosferę ziemską. Mają ogromną prędkość i żyją bardzo krótko – około 2,2 mikrosekundy” – tłumaczył jeden z licealistów.
Do ich detekcji zespół zaprojektował własny model urządzenia inspirowany rozwiązaniami stosowanymi w Narodowym Centrum Badań Jądrowych.
Projekt wymaga nie tylko wiedzy technicznej, lecz także organizacyjnej.
– „Jest to niesamowite doświadczenie. Musieliśmy podejmować kluczowe decyzje, czasem upraszczać rozwiązania. To też jest umiejętność wybierania i podejmowania decyzji” – podkreślał Eryk.
Zespół podzielił się na trzy dwuosobowe grupy: mechanikę, elektronikę oraz oprogramowanie i analizę danych.
– „Naszym zadaniem jest przede wszystkim połączenie całego systemu, aby on działał wspólnie podczas finałów” – wyjaśnił Piotr Sokólski.
Liczy się nie tylko technologia, ale także sposób prezentacji projektu, raporty oraz działania promocyjne.
– „Wszystkie drobne rzeczy, których na początku się nie spodziewaliśmy, są równie ważne, co samo rozwiązanie technologiczne” – zaznaczył jeden z członków zespołu.
Obecnie w krajowej edycji konkursu rywalizuje 28 zespołów. Do finału zakwalifikuje się jedynie sześć najlepszych drużyn, a zwycięzca będzie reprezentował Polskę podczas międzynarodowego wydarzenia w Holandii, w siedzibie Europejskiej Agencji Kosmicznej.
– „Celujemy wysoko” – deklarowali licealiści bez wahania.
Choć przed nimi jeszcze miesiąc intensywnej pracy i końcowy raport, młodzi konstruktorzy nie tracą optymizmu.
– „Jestem zadowolony z progresu, który zrobiliśmy przez ostatnie miesiące. Nadal mamy sporo pracy, ale jestem dobrej myśli” – podsumował lider zespołu.
Poznańscy licealiści pokazują, że marzenia o kosmosie mogą zaczynać się w szkolnej sali i prowadzić aż do Europejskiej Agencji Kosmicznej. Niezależnie od wyniku konkursu, już dziś udowadniają, że pasja, determinacja i współpraca potrafią wynieść młodych ludzi naprawdę wysoko.

















.png)



