Gang rozbity pod Poznaniem. Kradli tony miedzi, wpadli z narkotykami i nielegalnymi papierosami

Policjanci ze Swarzędza rozpracowali grupę podejrzaną o serię przestępstw przeciwko mieniu. Na trop sprawców wpadli funkcjonariusze, którzy zatrzymali trzech mężczyzn mogących mieć na koncie kradzieże, włamania oraz inne poważne naruszenia prawa. Wśród zarzutów pojawia się m.in. kradzież kilku kilometrów przewodów miedzianych o ogromnej wartości.

Sprawa rozpoczęła się od analizy serii przestępstw, które od pewnego czasu niepokoiły lokalnych przedsiębiorców. Największe straty dotyczyły jednej z firm w Swarzędzu, skąd zniknęło niemal 5 kilometrów kabli miedzianych. Ich waga sięgała blisko dwóch ton, a wartość przekraczała 100 tysięcy złotych.

Przełom nastąpił dzięki pracy operacyjnej i analizie nagrań z monitoringu. Policjanci wytypowali osoby mogące mieć związek ze sprawą, a następnie dotarli do jednej z posesji w powiecie poznańskim. Tam zatrzymano trzech mężczyzn w wieku od 32 do 35 lat.

Podczas przeszukania funkcjonariusze natrafili na część skradzionego mienia. Kable były już pocięte i przygotowane do sprzedaży, a kolejne fragmenty znajdowały się w samochodach zaparkowanych na posesji. Na tym jednak lista znalezisk się nie kończyła.

Z pomocą psa wyszkolonego do wykrywania narkotyków ujawniono środki odurzające. Dodatkowo zabezpieczono ponad 40 tysięcy papierosów bez polskich znaków akcyzy. Jak szacują służby, straty dla Skarbu Państwa z tytułu niezapłaconych podatków mogły sięgnąć około 70 tysięcy złotych.

Śledczy powiązali zatrzymanych również z innymi przestępstwami. Mężczyźni mieli odpowiadać m.in. za kradzież butli gazowych ze sklepu budowlanego oraz włamanie do garażu, skąd zniknął motorower, przewody i sprzęt elektryczny. W większości przypadków skradzione mienie udało się odzyskać.

Wszyscy podejrzani trafili do policyjnego aresztu i usłyszeli szereg zarzutów, od kradzieży i włamań, przez posiadanie narkotyków, po przestępstwa skarbowe. Najmłodszy z nich odpowie jako recydywista. Dwóm starszym grozi do 10 lat w więzieniu, natomiast 32-latkowi nawet 15 lat.

Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań. Śledztwo ma charakter rozwojowy, a funkcjonariusze sprawdzają, czy grupa może mieć związek z innymi podobnymi przestępstwami w regionie.