Zarzuty dotyczą braku lub niewłaściwego podawania najniższej ceny produktu z 30 dni przed obniżką. To obowiązek wynikający z przepisów wdrażających unijną dyrektywę Omnibus. Zgodnie z prawem, klient powinien widzieć nie tylko aktualną cenę promocyjną, ale też realne odniesienie do wcześniejszych cen, by móc ocenić, czy promocja jest faktyczna.
Jak wskazuje UOKiK, w części przypadków informacje te były pomijane lub prezentowane w sposób nieczytelny. W sklepach meblowych zdarzały się sytuacje, w których cena „promocyjna” była wyższa niż najniższa cena z ostatnich 30 dni. W przypadku sklepów odzieżowych brakowało wymaganych danych na metkach, a w materiałach reklamowych sieci bezobsługowych pojawiały się rozbieżności między informacjami w reklamie a tymi w sklepie.
Za naruszenie przepisów przedsiębiorcom grożą wysokie kary – nawet do 10 procent rocznego obrotu.
Choć postępowania dotyczą konkretnych ogólnopolskich sieci, sprawa jest istotna także dla lokalnego rynku. W Poznaniu działa wiele sklepów – zarówno sieciowych, jak i niezależnych – które również muszą stosować się do tych przepisów. Dotyczy to m.in. salonów w centrach handlowych, sklepów na ulicach handlowych czy punktów usługowych oferujących promocje.
Dla mieszkańców Poznania to sygnał, by uważniej przyglądać się oznaczeniom cen i nie sugerować się wyłącznie hasłami o „wyprzedaży” czy „mega okazji”. Brak informacji o wcześniejszej cenie powinien wzbudzić czujność.
Z kolei dla przedsiębiorców to przypomnienie, że sposób komunikowania promocji jest dziś równie ważny jak sama oferta. Nieczytelne lub wprowadzające w błąd oznaczenia mogą skończyć się nie tylko karą finansową, ale także utratą zaufania klientów.
UOKiK zapowiada dalsze kontrole, co oznacza, że temat prawidłowego oznaczania promocji pozostanie aktualny także w najbliższych miesiącach.












