Kacza mama przyjęła obce maluchy. Niezwykła akcja w Parku Wilsona zakończyła się sukcesem

Na co dzień trafiają tam ranne ptaki, osierocone jeże i małe ssaki wymagające pilnej pomocy. Tym razem jednak w poznańskim Dzikim SOR-ze rozegrała się historia, która bardziej przypomina scenę z filmu przyrodniczego niż miejską interwencję. Dziewięć małych kaczek, które straciły swoje matki, znalazło nowy dom pod opiekuńczymi skrzydłami dzikiej krzyżówki z Parku Wilsona.

Młode ptaki pochodziły z różnych zgłoszeń i interwencji prowadzonych na terenie Poznania. Część z nich została osierocona po tym, jak dorosłe kaczki zginęły pod kołami samochodów podczas przechodzenia przez ulicę. Bywały też sytuacje, w których ludzie, chcąc pomóc, nieświadomie rozdzielali kacze rodziny. Wystarczy chwila zamieszania, by spłoszona matka odleciała, a przerażone maluchy rozbiegły się w różnych kierunkach.

Właśnie takie sierotki trafiły pod opiekę Fundacji Z Dzikiej Strony, prowadzącej poznański Dziki SOR oraz ośrodek rehabilitacji dzikich zwierząt w Spytkówkach koło Kościana. Pracownicy fundacji postanowili spróbować rozwiązania, które natura zna od dawna — kaczej adopcji.

W piątek dziewięć małych krzyżówek zostało wypuszczonych na stawy w Parku Wilsona, gdzie od pewnego czasu mieszka dorosła kaczka ze swoim potomstwem. Po kilku dniach, wszystko wskazuje na to, że ptasia mama zaakceptowała nowych członków stada i objęła je opieką.

Jak podkreślają przyrodnicy, krzyżówki należą do wyjątkowo opiekuńczych ptaków. Dodatkowo kaczątka już od pierwszych chwil życia są bardzo samodzielne — potrafią chodzić, pływać i szukać pożywienia niemal od razu po wykluciu. Dzięki temu mają większe szanse na przyjęcie przez inną samicę niż wiele innych gatunków ptaków.

Dla pracowników fundacji to najlepszy możliwy scenariusz. Zwierzęta mają szansę dorastać w naturalnym środowisku, obserwować zachowania innych kaczek i rozwijać się w warunkach, których człowiek nie jest w stanie w pełni odtworzyć.

To nie pierwszy raz, gdy w Poznaniu udało się przeprowadzić podobną akcję. Fundacja od lat stawia przede wszystkim na ratowanie dzikich zwierząt w taki sposób, by po leczeniu lub rehabilitacji mogły wrócić do natury. Dotyczy to nie tylko kaczek, ale również innych ptaków i małych ssaków trafiających do Dzikiego SOR-u.

Wiosna i początek lata to dla takich miejsc najbardziej intensywny okres w roku. Do punktu niemal codziennie trafiają młode zwierzęta wymagające pomocy. Specjaliści przypominają jednak, że nie każdy samotny ptak rzeczywiście potrzebuje ratunku. Zanim ktoś zdecyduje się zabrać zwierzę z natury, warto najpierw skonsultować sytuację z ekspertami. Czasem najlepszą pomocą okazuje się… pozostawienie naturze działania po swojemu.