Czy woda zmienia płeć żab? Naukowcy z Poznania alarmują po nowych badaniach

To brzmi jak scenariusz futurystycznego filmu, ale dzieje się naprawdę. Substancje obecne w wodzie, pochodzące m.in. z plastików, leków czy kosmetyków, mogą zaburzać rozwój płciowy zwierząt. Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu opublikowali wyniki badań, które pokazują, że nawet śladowe ilości chemicznych zanieczyszczeń mogą wpływać na organizmy płazów w sposób znacznie poważniejszy, niż dotąd przypuszczano.

Badania przeprowadzono na żabie śmieszce, czyli gatunku często spotykanym w zbiornikach wodnych znajdujących się w pobliżu działalności człowieka. Naukowcy analizowali wpływ dwóch związków endokrynnie czynnych: bisfenolu A, wykorzystywanego przy produkcji tworzyw sztucznych, oraz etynyloestradiolu – syntetycznego hormonu obecnego m.in. w środkach antykoncepcyjnych.

Eksperyment objął 300 kijanek rozwijających się w warunkach przypominających naturalne środowisko. Zwierzęta były narażone na bardzo niskie stężenia substancji – podobne do tych, które już dziś wykrywa się w europejskich wodach powierzchniowych.

Wyniki okazały się alarmujące. W grupie żab rozwijających się w wodzie zawierającej etynyloestradiol doszło do wyraźnego zaburzenia proporcji płci. Na jednego samca przypadało nawet dziewięć samic. U części osobników naukowcy zaobserwowali również cechy interseksualne – gonady zawierające jednocześnie tkanki charakterystyczne dla jąder i jajników.

Jak podkreślają badacze, wszystko wskazuje na to, że część genetycznych samców zaczęła rozwijać cechy żeńskie pod wpływem działania substancji chemicznej obecnej w wodzie. Co szczególnie niepokojące, efekt pojawił się przy stężeniach niemal niewyobrażalnie niskich – odpowiadających poziomom już dziś obecnym w środowisku naturalnym.

Równie niepokojąco wyglądały wyniki dotyczące bisfenolu A. Choć substancja nie wpłynęła bezpośrednio na proporcje płci, doprowadziła do uszkodzeń komórek rozrodczych u części samców. Badacze zauważyli także oznaki opóźnionego rozwoju gonad oraz pogorszenie ogólnej kondycji organizmów.

Naukowcy zwracają uwagę, że dla płazów nawet niewielkie osłabienie organizmu może mieć ogromne znaczenie. Słabsze osobniki gorzej radzą sobie z zimowaniem, częściej chorują i mają mniejsze szanse na rozmnażanie. W efekcie problemy pojedynczych zwierząt mogą przekładać się na kondycję całych populacji.

Badania mają znaczenie nie tylko dla świata przyrody. Płazy od lat uznawane są za biologiczny system wczesnego ostrzegania. Ich cienka, przepuszczalna skóra sprawia, że wyjątkowo szybko reagują na zmiany zachodzące w środowisku. To, co dzieje się dziś z żabami, może być sygnałem znacznie szerszego problemu ekologicznego.

Autorzy projektu podkreślają, że lista substancji zaburzających gospodarkę hormonalną stale rośnie, a wiele z nich nadal nie podlega obowiązkowemu monitoringowi w wodach powierzchniowych czy wodzie pitnej. Choć badania dotyczyły płazów, naukowcy zaznaczają, że podobne mechanizmy hormonalne występują również u ludzi.

Wyniki badań opublikowano w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Aquat

ic Toxicology”. Projekt realizowany był przez zespół Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Szczecińskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Wrocławskiego.