Choć narodziny gryzoni rzadko trafiają na czołówki wiadomości, tym razem jest inaczej. Każdy nowy osobnik może mieć realny wpływ na przyszłość gatunku, którego populacja w ostatnich dekadach dramatycznie się kurczy.
Według informacji przekazanych przez specjalistki zajmujące się programem ochrony chomika europejskiego w Poznaniu, w tym sezonie odnotowano już siedem miotów, a niewykluczone, że wkrótce pojawi się kolejny. Dokładna liczba młodych nie jest jeszcze znana, jednak szacuje się, że przekroczyła dwadzieścia osobników. To jeden z najlepszych wyników hodowlanych ostatnich lat.
Chomik europejski jeszcze niedawno był powszechnie spotykany na terenach rolniczych. Dziś należy do gatunków krytycznie zagrożonych wyginięciem. Zmiany w sposobie gospodarowania ziemią, utrata siedlisk oraz presja środowiskowa sprawiły, że jego liczebność gwałtownie spadła.
Poznańskie zoo od lat uczestniczy w programie ratowania tego gatunku. Zwierzęta rozmnażane w specjalistycznej hodowli należą do tzw. linii Panonia, której przedstawiciele występują w Polsce w rejonie Jaworzna. To właśnie tam trafiają później osobniki przygotowane do życia na wolności.
Co ciekawe, większość odwiedzających nie ma możliwości zobaczenia tych zwierząt podczas spaceru po ogrodzie zoologicznym. Powód jest prosty – hodowla prowadzona jest przede wszystkim w celach ochronnych. Najważniejsze jest zapewnienie chomikom odpowiednich warunków do rozmnażania i przygotowania ich do przyszłego wypuszczenia na naturalne stanowiska.
Program realizowany jest we współpracy z wieloma partnerami, w tym samorządem Jaworzna, lokalnymi rolnikami, naukowcami z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza oraz Polskim Towarzystwem Ochrony Przyrody „Salamandra”. W działania na rzecz ochrony gatunku od lat zaangażowana jest również prof. Joanna Ziomek, jedna z najwybitniejszych specjalistek zajmujących się chomikiem europejskim.
Choć nowi mieszkańcy poznańskiej „Chomiczówki” pozostają na razie poza wzrokiem zwiedzających, ich narodziny są powodem do dużej satysfakcji dla przyrodników. Każdy kolejny miot zwiększa szansę, że zwierzę, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu było częścią polskiego krajobrazu, nie zniknie z niego bezpowrotnie.























