Zapowiadana kontrmanifestacja się nie odbyła. Lider kaliskich struktur Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna jeszcze przed sobotą deklarował, że protest zostanie zakrzyczany. Na Głównym Rynku nie pojawił się jednak nikt z tego środowiska.
Demonstrację otworzył Adam Jura-Czarnecki z Zarządu Okręgu Wielkopolskiego Partii Razem. Podziękował zebranym za odwagę przyjścia mimo fali hejtu w internecie. Podkreślał wspólny interes pracowników niezależnie od narodowości.
– Pracownik z Charkowa i pracownik z Kalisza mają jeden wspólny interes, i nie jest nim skakanie sobie do gardeł. Więcej nas łączy z Ukraińcem stojącym przy tej samej taśmie niż z miliarderem czy z Braunem. Solidarność jest naszą bronią – mówił.
Aneta Troć z Partii Razem opowiedziała o własnym doświadczeniu emigracyjnym. Urodziła się w Grecji jako córka polskich imigrantów i sama doświadczyła stereotypów. Podkreślała, że nienawiść do Ukraińców odwraca uwagę od realnych problemów – ochrony zdrowia, cen mieszkań i praw pracowniczych.
Bartosz Kornacki odniósł się do ostatnich napaści na obywateli Ukrainy, w tym do pobicia 60-latka w poznańskim tramwaju, który ujął się za ukraińskim nastolatkiem.
Bezpośrednim powodem demonstracji jest narastająca fala agresji antyukraińskiej. Tylko w pierwszym półroczu policja odnotowała 180 zawiadomień o przestępstwach z nienawiści wobec obywateli Ukrainy – o ponad 30 procent więcej niż rok wcześniej.
Polskie służby wskazują, że tę nienawiść w dużej mierze napędza Rosja. Dane pokazują jednocześnie, że uchodźcy z Ukrainy wypracowali 2,7 proc. polskiego PKB i wpłacają do budżetu więcej, niż z niego biorą.




























