Remont na Ratajczaka odsłonił “skarb” sprzed 100 lat. Już można go oglądać w muzeum

Od dwóch dni przy ul. Gdańskiej 242, na zewnętrznej wystawie Muzeum Wodociągów w Lesie Gdańskim, leży kawałek Poznania, którego nikt nie planował oglądać. Fragment sieci wodociągowej zdjęty spod inwestycji „Tramwaj w Ratajczaka”. Do muzeum trafił na początku lipca. W sierpniu przeszedł czyszczenie i konserwację. Na zdjęciach widać, czym był pod ziemią — i czym jest, gdy ktoś zedrze z niego sto lat osadu.

Na zasuwie wyszło „500”. Średnica: pół metra. Na kołnierzu: „1920 500 TSN”. Rok, średnica i producent. TSN to Teschen, czyli Cieszyn — tak znakowano odlewy z zakładu w Węgierskiej Górce. Na trójniku: „500 WG 1925”. Znowu 500 mm, rok 1925, ta sama odlewnia. Dziś działa jako Metalpol.

Układ składa się w opowieść. Około 1920 r. pociągnięto nitkę. Około 1925 r. wstawiono odgałęzienie: trójnik i zasuwę. Miasto rosło, rura dostała rozjazd.

Zostaje czwarty znak. Na ostatnim kołnierzu stoi „HO”. Muzeum nie rozszyfrowało skrótu. Sto lat pod Ratajczaka, konserwacja, światło — i nadal cisza.

Eksponat jest świeży. Można go zobaczyć na zewnątrz, zanim zdąży stać się „starym żeliwem z gabloty”.

Muzeum Wodociągów, Las Gdański, ul. Gdańska 242. Poniedziałek–piątek 9.00–16.00, sobota–niedziela 10.00–18.00.

Rura z 1920 roku już mówi, skąd jest. Czeka tylko, aż ktoś powie, czym było „HO”.

Po zabiegu odezwały się