„Tunezja to życie w blasku słońca, pośród radosnych kolorów i przezroczystych cieni…” Aline Reveillaud de Lens

Tunezja zwykle kojarzy się z plażami i hotelami, jednak ten niewielki kraj oferuje fascynujące miejsca i historie. To tu legendarna Dydona wykazała się pomysłowością zdobywając ziemię, na wyspie Dżerba zatrzymał się Odyseusz, a dawna rzymska prowincja Africa zostawiła po sobie największy amfiteatr w Afryce (oraz nazwę dla całego kontynentu!).

Czy Tunezja jest rzeczywiście krajem słońca, urzekającego światła i kolorów? Wkrótce możecie przekonać się sami. Z Poznania starują bezpośrednie loty czarterowe do Monastyru, ulubionego miejsca turystów i ukochanego miasta Tunezyjczyków. Tutaj urodził się znakomity prezydent Tunezji-Habib Bourgib, któremu mieszkańcy kraju zawdzięczają Konstytucję, zaś turyści otwarte granice.

Monastyr, portowe miasto nad Morzem Śródziemnym zawiera w sobie wszystkie elementy wspaniałej mozaiki, jaką stanowi Tunezja. Egzotyczna medyna, meczet, zabytki rzymskie, fenickie, arabskie, szmaragdowe morze, piaszczyste plaże i zatoczki ukryte wśród skał.

Zatrzymałam się w hotelu Royal Thalassa, tuż przy plaży, pomiędzy Monastyrem a miastem Sousse. Zaraz po kolacji skorzystałam z rytuału Hammam. Pomimo, iż kultura rytualnego hammamu wywodzi się z Turcji, to na dobre zadomowiła się także w Tunezji już wieki temu. Łaźnia parowa, peeling, masaż całego ciała, odpoczynek na patio przy szklance mocnej aromatycznej herbaty z liściem mięty …i po trzech godzinach, czułam się jak nowo narodzona.

tunisia 1545829 1280

Rano śniadanie (dla mnie odkryciem była pasta bsissa przyrządzana z orzechów i miodu, przysmak Berberów, którym służył im jako kaloryczna i wygodna w wędrownym życiu przekąska), mocna kawa i byłam gotowa na zwiedzanie miasta.

Pół godziny spaceru i doszłam do najwspanialszego zabytku Monastyru i jednego z największych tego typu w Tunezji. Ribat Harthema to ogromna budowla obronna z VIII wieku. W jej scenerii kręcone były liczne filmy, między innymi „Jezus z Nazaretu” i prześmiewczy „Żywot Briana”.

I to z tego powodu kilka lat temu Ribat stał się obiektem zaciętego sporu między UNESCO a władzami kraju, które wydały zezwolenie na przesunięcie wewnętrznych kolumn oraz ścian na potrzeby filmu kręconego we wnętrzu budowli. Rozwścieczeni obrońcy zbytku zasypali władze dziesiątkami tysięcy maili i tradycyjnych listów, w obronie zabytku zabierali głos znakomici architekci oraz gwiazdy kina, jednak na niewiele się to zdało. Zmiany zostały dokonane.

Zwiedzając budynki kompleksu dawnego islamskiego ufortyfikowanego klasztoru sama poczułam się jak na planie filmowym. Wieże strażnicze, cele mnichów, magazyny, bramy, dziedzińce, kamienne schody, sale modlitewne. Jedna z tych sal została zaadaptowana na ciekawe Muzeum Sztuki Islamskiej (kolekcja monet, biżuterii, teksty Koranu, wyroby rękodzielnicze, meble a także zdjęcia i mapy przedstawiające stare miasto sprzed modernizacji). Kiedy miałam już dość upału schowałam się w jednej z wieżyczek, gdzie było chłodno i podziwiałam wspaniały widok na miasto i tunezyjskie wybrzeże.

Prosto z Ribatu zeszłam do Mediny (najstarsza część miasta), gdzie zachowały się fragmenty typowej arabskiej architektury. Historyczne centrum Monastyru otaczają mury obronne z XV wieku. Przeszłam przez bramę Bab Tunis i poczułam jakbym zanurzała się w świat arabskich baśni i za chwilę miała spotkać dżina.

Plątanina wąskich uliczek, kolorowe stragany i sklepy z rękodziełem. Parę razy się zgubiłam i weszłam na czyjeś podwórko, a raz nawet przez pomyłkę do prywatnego domu, ale nikt nie zwrócił na mnie uwagi. W obrębie mediny znajduje się Wielki Meczet Monastiru, jeden z najważniejszych zabytków religijnych miasta, wybudowany w IX wieku. Kolumny, podpierające łuki meczetu są jeszcze starsze, pochodzą z budowli rzymskiego miasta, które tutaj właśnie się znajdowało Świątynia zachwyciła mnie surową architekturą oraz strzelistą wieżą minaretu. Ściany budowli pokrywają piękne zdobienia i kaligrafie. Niestety meczet mogłam podziwiać tylko z zewnątrz, wejść do środka mogą wyłącznie muzułmanie.

Medina to również kawiarnie i restauracje, gdzie można spróbować tradycyjnych tunezyjskich potraw. Zatrzymałam się w jednej z nich i zamówiłam marquet khodhra, czyli wiosenne ragout. Okolice Monastyru znane są ze swoich żyznych pól i upraw warzywnych, dlatego moje danie było kwintesencją świeżości.

Po obiedzie odwiedziłam Mauzoleum Burguiby, które znajduje się na terenie muzułmańskiego cmentarza. Potężne minarety mauzoleum widoczne są z wielu punktów w mieście. Nad pomieszczeniem, gdzie spoczywa w sarkofagu prezydent wznosi się kopuła zdobiona prawdziwym złotem i kryształowym żyrandolem (warto wspomnieć, że Burguiba sam wzniósł sobie ten pośmiertny pomnik i zajęło mu to wcale niemało czasu). Mauzoleum otoczone jest pięknym rozległym ogrodem.

Kolejny beztroski dzień i kolejna wycieczka. Tym razem wybrałam się na spacer do pobliskiego miasta Sousse. Wąskie uliczki jednej z piękniejszych medyn tej części świata zaprowadziły mnie do Café El Kasbah, która już z daleka przyciągnęła mój wzrok dekoracją niczym z „Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Pokonałam trzy piętra schodów i znalazłam się na tarasie tonącym w egzotycznej roślinności. Roztaczał się z niego wspaniały widok na stare miasto i zatokę Sousse.  Błogi spokój wieczornego życia medyny przerywały jedynie gołębie, zrywające się na dźwięk zawołań muezzinów. Już po chwili na stole pojawił się zestaw przystawek ze wspaniałą świeżą sałatkąDrobno pokrojone pomidory, ogórki, zielone ostre papryczki skropione cytryną i oliwą, orzeźwiające po upalnym dniu. Podobnie jak sałatka z fetą w Grecji, to niepozorne danie jest jednym z wyróżników tunezyjskiej kuchni, słusznie zasługującym na uznanie. I podobnie jak w Grecji, smak zawdzięcza aromatycznym warzywom oraz wyśmienitej oliwie. Jako danie główne – kuskus charkaw z malutkimi rybami, z dodatkiem dyni, suszonych moreli, goździków i cynamonu. Feeria kolorów, zapachów, smaków!

W Sousse odwiedziłam też Dar Essid, tradycyjny dom tunezyjski, który został przekształcony w muzeum. Klimatyczne miejsce, gdzie mogłam się zanurzyć się w codzienne życie rodziny tunezyjskiej na przestrzeni ostatnich stuleci. Autentyczne meble, tkaniny oraz przedmioty codziennego użytku, pokazujące bogatą kulturę i historię Tunezji.

Wprawdzie w Monastyrze zatrzymałam się w hotelu tuż przy piaszczystej plaży, ale wolałam wypoczywać na skalistych wysepkach połączonych z lądem groblami, moją ulubioną była Wyspa Gołębi. Na samym końcu tej wyspy znajduje się małe stanowisko archeologiczne i ruiny osady kartagińskiej. A popołudnia najchętniej spędzałam Parc du Falaise, malowniczym parku położonym na klifie z wspaniałą panoramą na miasto i okoliczne plaże.

Z wycieczki do Monastyru przywiozłam śliczną „lampę Alladyna” ze szklanym kloszem, kupioną w medynie. Kiedy ją zapalam w jesienne wieczory, nie pojawia się dżin spełniający życzenia, natomiast wracają piękne wspomnienia.