A w wakacje? Pantomima! Poznańskie lato dla dzieci niesłyszących

Towarzystwo Osób Niesłyszących zaprasza na półkolonie. Przez całe wakacje można na nie zapisywać dzieci, zarówno głuche, jak i zdrowe. Program jest bardzo bogaty. Najmłodsi biorą udział w warsztatach artystycznych, lekcjach języka migowego czy wycieczkach po Poznaniu. Dzięki wspólnej zabawie nie tylko twórczo i ciekawie spędzają wakacyjny czas, ale też uczą się od siebie nawzajem.  

Do klubu Towarzystwa Osób Niesłyszących przy ul. Kolejowej 1 przyjeżdżają dzieci z całego Poznania oraz okolicznych miejscowości. Półkolonie dofinansowane przez poznański Wydział Oświaty, odbywają się od poniedziałku do piątku przez całe dwa miesiące.

– Przychodzi do nas dwadzieścioro dzieci każdego dnia. Niektóre słyszą, ale nie mówią, inne są głuchonieme, jeszcze inne są zdrowe i chcą po prostu fajnie i twórczo spędzić czas – mówi Eunika Lech, prezes Fundacji Pomocy Osobom Niesłyszącym TON. – Dzieci zdrowe, uczą się empatii, tego, że głuchym trzeba pomagać, próbują z nami migać i dowiadują się ciekawych rzeczy o języku migowym, który jest zupełnie inny niż mówiony. Dzieci głuche zyskują na tym, że codziennie wychodzą z domu i jadą do miejsca, w którym czeka je coś nowego, ciekawego, wakacyjnego.

Zwieńczeniem tegorocznego lata z TON będzie spektakl, przygotowywany przez dzieci niesłyszące i Grzegorza Babicza w CK Zamek. – Na koniec sierpnia planowana jest pantomima, wykonana w sali ze specjalnym oświetleniem UV, gdzie rolę zagrają cienie i kształty na ścianach – mówi Grzegorz. – Pracowałem kiedyś w urzędzie miejskim. Poszedłem na kurs języka migowego, by lepiej obsługiwać osoby niesłyszące i tak już zostałem. Bawię się z tymi dziećmi w zajęcia teatralne, gry, etiudy, ale też wychodzimy na świat ludzi słyszących, odwiedzamy baseny, parki czy place zabaw.

– W ciągu roku szkolnego prowadzimy tutaj grupę zuchową dla dzieci niesłyszących – mówi Joanna Pomińska, nauczycielka i jednocześnie zastępcza mama niesłyszącego Adasia. – Nasza drużyna nazywa się: “Gąsienice”, bo z nich wylęgną się dopiero harcerze, czyli motyle. A dlaczego motyle? Bo one też nie posiadają zmysłu słuchu, a przecież są piękne i zdobią świat. Latem nasze dzieci mają niewielkie pole do popisu. Zwykle siedzą w domach, na podwórkach nie są zbyt mile widziane. A tutaj mają szansę na lato pełne atrakcji. Są w grupie, robią codziennie coś innego, dziś na przykład były warsztaty rzeźbiarskie, dzieci robiły jeziorną boję, pomalowaną na końcu farbami fluorescencyjnymi. Kiedy są razem, jak się coś dzieje jest rozwój, ale i zabawa, to bardzo cenne, że urząd miasta dofinansował między innymi takie właśnie półkolonie.

Eunika Lech, która miga odkąd skończyła cztery lata, uważa, że kontakt z ludźmi niesłyszącymi może nie tylko uwrażliwić na inność, może też być formą terapii dla dzieci słyszących. – Pokazujemy gestem, o co nam chodzi i nabieramy do siebie dystansu. Trzeba być trochę klaunem, żeby mimiką, mową ciała wyjaśnić emocje – mówi Eunika. – A bycie na chwilę klaunem jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziło.