Wyborowa się wyprowadzi – a miasto nie musi płacić!

Miasto nie będzie musiało płacić 98 milionów złotych złotych Wyborowej za wyprowadzkę znad Malty – uznał Sąd Okręgowy w Poznaniu. 9 października odbyła się kolejna, zakończona już wyrokiem, rozprawa Wyborowa kontra miasto Poznań.

Główna siedziba spółki mieści się nad Maltą, i to w jednym z bardziej atrakcyjnych punktów, mimo że jezioro i jego okolice są przeznaczone po sport i rekreację. Tak uchwalili radni w planie miejscowym  dla tego terenu w 2002 roku. I mimo że spółka jest dzierżawcą wieczystym tego terenu, to jednak, zgodnie z planem, nie może tam inwestować i rozbudowywać swojej siedziby, a w 2017 roku musi opuścić ten teren. Pozostałe firmy, niegdyś mieszczące się nad jeziorem, wyprowadziły się już lata temu, ale Wyborowa nie chciała się wyprowadzić, chociaż de facto cała produkcja odbywa się nie nad Maltą, tylko w Janikowie. Ale – podobno – to właśnie ze studni nad jeziorem pochodzi woda o wyjątkowej jakości, które firma używa do produkcji alkoholu.

Mimo że Wyborowa wiedziała o postanowieniach planu, to przez prawie 10 lat nie zrobiła niczego, co świadczyłoby, że się z decyzją radnych nie zgadza. Rozmowy, by jednak spółka została nad Maltą, zaczęły się w 2012 roku, jednak zakończyły się fiaskiem i wówczas sprawa trafiła do sądu. Wyborowa zażądała od miasta 98 milionów złotych odszkodowania za uniemożliwienie działania nad Maltą, ogłosiła także, że zamierza wyprowadzić się z Poznania do Zielonej Góry.

9 października 2014 roku odbyła się ostatnia sprawa i zapadł wyrok. Zdaniem sędziego roszczenia przedawniły się w ciągu trzech lat – firma zgodnie z prawem ma trzy lata na pozwanie miasta o odszkodowanie. Tymczasem sprawa została założona znacznie później. To oznacza, że firmie za bardzo nie zależało na tej lokalizacji, skoro tak długi czas nie czyniła żadnych starań.

Jednak sędzia zaznaczył też, że faktycznie realna szkoda nie nastąpiła – nastąpi dopiero w 2017 roku, gdy spółka będzie się musiała wyprowadzić znad Malty. Z tego punktu widzenia spółka może wystąpić do miasta o odszkodowanie, ale dopiero w 2017 roku.

– Historyczne zapisy poszczególnych planów wyraźnie wskazywały na przeznaczenie tego obszaru pod tereny zielone i rekreacyjne, z wyraźnym wskazaniem na likwidacje zakładu – mówi Paweł Marciniak, rzecznik prasowy prezydenta Poznania. – Oznacza to, że obecna funkcja terenów wokół jeziora jest tożsama ze wszystkimi zapisami historycznych planów miejscowych. Upadek zakładu nad Komandorią nie jest wynikiem działań planistycznych! Teren ten nie był nigdy traktowany jako przeznaczony pod budownictwo mieszkaniowe – fakt, iż na tym terenie znajdowały się obiekty o takiej funkcji (mieszkania zakładowe i przedszkole) nie może determinować przeznaczenia, gdyż były one związane ściśle z zapewnieniem załodze pewnych udogodnień, którego przykładem są chociażby tzw. hotele robotnicze (takie rozwiązanie było stosowane w większości ówczesnych zakładów). Podkreślamy również, że uciążliwość funkcjonowania zakładu także determinuje konieczność ochrony istniejących klinów zieleni, gdzie niedopuszczalne jest działanie przemysłu.

Miasto Poznań cały czas deklarowało chęć rozmów ze spółką w zakresie ewentualnego nabycia przysługującego jej prawa użytkowania wieczystego, lecz w oderwaniu od zgłoszonego roszczenia. Rozmowy jednak zostały zawieszone z uwagi na postawę spółki, która informowała, że chce połączyć sprawę sprzedaży z procesem sądowym.

– Należy dodać, iż w 2010 roku Miasto Poznań proponowało ewentualnie dokonanie korekty planu miejscowego, ale tylko w zakresie uzupełniania funkcji sportowo-rekreacyjnej obszaru nad Maltą – podkreśla Paweł Marciniak. – Spółka nie wyraziła woli takich korekt.

Przedstawiciele Wyborowej nie komentowali wyroku sądu, nie poinformowali też, czy zamierzają złożyć apelację, czy nie. Wyrok nie jest prawomocny.